7
2010-02-11 11:2002.01.1991 r.-ŚRODA-Zacznę od spraw najważniejszych. Otrzymałam pomoc, w postaci czasopisma, kwartalnika „Naprzód”. Łatwiej mi zrozumieć Biblię, poprzez to że wg jakiegoś schematu i regularnie ją studiuję. Wczoraj opracowałam 1dzień a dziś 2,3,4,. Przestudiowałam psalm 1 i ew. Marka 1. 1-20 . Przeczytany psalm traktuje o ludziach wierzących i niewierzących . Bóg opiekuje się , troszczy. Chrześcijanie maja cel w życiu, żyją wg woli Boga. Alleluja ! W innym m-cu Biblii napisano, że kto troszczy się o Królestwo Niebios , ten wszystko inne będzie miał dodane.
Kiedy zamartwiałam się , że Krzysiek nie pisze, że chciałabym aby „dziadek P” polubił mnie , bym stała się mu potrzebną , gdy bałam się o nocne dojście do domu Stasia /w Sylwestra ok. godz . 23/,kiedy nie wiedziałam jak porozmawiać z Maćkiem , by go zaprosić na spotkanie – NIE WIDZIAŁAM POZYTYWNEGO KOŃCA. Zaczęłam się modlić , czytać, dużo. Nie było godziny której by choć w nikłej części , nie pomyślała o Panu. Zaufałam Bogu. Komu innemu miałam zaufać? Tylko On mnie tak kocha i głęboko zna. Nie mam przed Nim żadnej tajemnicy.
Ostatnie dni były wielkimi cudami. Bóg rozwiązał większość problemów. Bezpiecznie i bez strachu , za to w modlitwie dotarłam do Stasia. A przecież mieszka on na drugim końcu miasta w odosobnionych domkach jednorodzinnych, nieco wyludnionej dzielnicy. Dziś chciałabym modlić i modlić się do Boga, dziękować i dziękować Mu. „dziadek P” w końcu zamienił ze mną parę słów, poprosił mnie o wodę. Gdy spytał czy nie pójdę mu po gazetę , moja radość nie miała końca. Ten uwięziony na wózku, zamknięty w sobie, niedostępny człowiek, zauważył mnie w końcu. Dziwne, nigdy nie chciało mi się latać po prasę dla mego ojca a dziś fruwałam z radości !
Spotkałam też Maćka, parę grzecznościowych słów i potem poszło jak z płatka , zaprosiłam go na spotkanie. Zgodził się! Spotkałam go tylko dlatego, że wyleciałam po tę gazetę …nie boi się tam pójść be ze mnie , ja przecież nie mogę być. Maciek jest kimś w rodzaju prowadzącego w LO 10- osobowej grupy młodzieżowej studiującej Biblię. Oni szukają Boga, są bardzo zbliżeni do nas „zielonych” , a jednak nie całkiem mają otwarte oczy. Powieki są jeszcze zbyt blisko oczodołów i powtórnego zamknięcia. Ufam Panu i wierzę , że Bóg pokieruje Maćkiem , może przez Piotra, Tośka, Myszę, prze ze mnie. A Maciek pociągnie swoich.
Po 5 miesiącach dostałam list od Krzyska. Jest to kolejny cud, wierzę, że to sprawka Boga. Będę modlić się dalej o to by Bóg mógł zostać wpuszczony do serca "Bandziora" CDN
———
Powrót